Recenzja książki „Gdzie noc skrzy się lodem”, czyli mitologia nordycka na nowo

Gdzie noc skrzy się lodem opinie

Chociaż autorzy książek robią wszystko, by zaskoczyć czytelników nietuzinkowymi pomysłami, często okazuje się, że sprawdzone rozwiązania pozostają tymi najlepszymi. Poniekąd z podobnym zabiegiem do czynienia mamy w przypadku książki Lisy Lueddecke, czerpiącej z dawnych historii nordyckich.

Ze skandynawskimi klimatami mieliśmy okazję spotkać się już w pierwszej książce Lueddecke – „Gdzie niebo mieni się czerwienią”. „Gdzie noc skrzy się lodem” stanowi kontynuację, która przedstawia dalsze losy mieszkańców wyspy Skane, nieustannie uzależnionych od kaprysów bogów i nieprzewidywalnej przyrody.

Od dawna w Skane życie toczyło się spokojnie, a mieszkańcy czuli się bezpiecznie, nieniepokojeni przez swoich bogów. Każdy znał swoje obowiązki i starał wywiązać się z nich sumiennie, tworząc sprawnie zorganizowane społeczeństwo. Mężczyźni zapewniali jedzenie i dach nad głową, strzegli także bezpieczeństwa wiosek, kobiety dbały o domy, dzieci – brały przykład ze swych przodków. Harmonijny cykl życia zaburza jednak czerwona zorza, będąca zwiastunem wszelkich kłopotów.

Nieliczni przeżyli czerwoną zorzę sprzed wielu lat. Ci, którym się to udało, pamiętali zaś wszystko to, co przyniosło niebo koloru krwi – śmiertelną zarazę, setki zmarłych, dezorganizację i szerzącą się między mieszkańcami podejrzliwość. Nikt nie pragnie powtórki, jednak czerwona zorza sama ustala zasady śmiertelnej gry.

Wraz z czerwonym niebem, mieszkańcy pewnej wioski popadają w panikę. Boją się tego, czy przetrwają kolejną plagę w swoim życiu. Wolą większości, mieszkańcy decydują się także na dość radykalny krok – odcięcie wioski od całej reszty wyspy. Każdy, kto zdecyduje się opuścić wioskę w czasie zarazy, nie będzie mógł do niej powrócić. Wioska też, dbając o swoje własne dobro, nie przyjmie nikogo z zewnątrz, nawet najbardziej potrzebujących.

Młoda dziewczyna, Janna, od zawsze odstawała od reszty. Buntowała się przeciw rzeczywistości, posądzano ją o czary. Janna ma trudną przeszłość, straciła także bardzo ważną osobę w swoim życiu. Jak zawsze, także i teraz dziewczyna nie przyjmuje konformistycznej postawy. Nie zgadza się na to, by zamknąć wioskę przed innymi, by spokojnie przyglądać się cierpieniom innym, samemu pozostając w bezpiecznym odizolowaniu. Tym samym naraża się na wrogość ze strony mieszkańców swej wioski. Oskarżona o chęć zdrady, musi uciekać jak najdalej od swojej małej ojczyzny.

Niebawem Janna, wraz z kilkoma sojusznikami, dotrze do tajemnic, o których istnieniu pojęcia nie mają nawet najstarsi mieszkańcy Skane. Dziewczyna w wyczerpującej podróży podąża za tajemniczymi wilkami, by w końcu podjąć decyzję, która zaważy na jej dalszym losie.

Gdzie noc skrzy się lodem recenzja

Są takie historie, od których czytelnik nie potrafi się oderwać. Do takich opowieści zalicza się także niedawno wydana w Polsce książka Lisy Lueddecke – „Gdzie noc skrzy się lodem”. Nowa opowieść amerykańskiej autorki zadziwiająco łączy przygodową fabułę ze skandynawską kulturą i historią.

„Gdzie noc skrzy się lodem” stanowi kontynuację poprzedniej książki Lueddecke, jednak – jak szybko się można przekonać – znajomość pierwszego tomu nie jest konieczna do poznania najnowszej historii. Autorka barwnie tworzy tło dla wydarzeń i pomimo zachowania tego samego świata przedstawionego, w którym rozgrywa się akcja, historie te są w pełni niezależne.

W ogóle, jeśli chodzi o to, jak w powieści przedstawiony zostało otoczenie i przyroda, warto zwrócić uwagę na szczególną rolę natury dla rozwoju akcji. To właśnie wola bóstw i pośrednio przyroda surowej wyspy Skane przyczynia się do wędrówki bohaterki i podejmowanych przez nią decyzji. Dzika przyroda, skandynawskie lasy oraz zwierzęta północy stają się, ogólnie rzecz biorąc, zbiorowym bohaterem, jednym z najważniejszych dla całej historii o czerwonej zarazie.

Historia Lisy Lueddecke to opowieść o walce z przeciwnościami losu, ale także o stracie najbliższych, godzeniu się z tym oraz o łamaniu stereotypów. Autorka promuje wartościową postawę nonkonformistyczną, stanowiąc przykład dla młodych ludzi, często niepodającym w wątpliwość przekazów medialnych czy nawet informacji ze źródeł takich jak Facebook, czy nawet… Tik Tok.

Ponadto warto zwrócić uwagę na fakt, że autorka czerpiąc pomysły z historii i kultury Skandynawii, stara się zerwać z typowymi dla młodzieżowej literatury amerykańskiej konwenansami. Okazuje się, że książka dla młodzieży nie musi opierać się głównie na problemach związanych z miłością, uzależnieniami czy rodziną. „Gdzie noc skrzy się lodem” to wyrafinowana opowieść, zachwycająca detalami i opowiadająca o ponadczasowych wartościach oraz życiu zgodnie z własnymi zasadami moralnymi.

„Gdzie noc skrzy się lodem” być może dla niektórych nie jest książką tak porywającą jak, chociażby, „After” Anny Todd (ze względu na młodzieżowo-erotyczną fabułę), którą większość nastolatek czytała z wypiekami na twarzy. Powieść Lueddecke to jednak zupełnie inny poziom literatury dla młodzieży. Literatury wartościowej i wartej uwagi. Szkoda jednak, że tak rzadko docenianej przez właściwą grupę odbiorców…