Recenzja książki „Ciemno, prawie noc”, czyli wszystkie wady Polaków

Ciemno, prawie noc film recenzjaFoto: Adam Golec/Aurum Film

Demony, od których uciekamy, często dopadają nas w chwili, w której najmniej się tego spodziewamy. Na własnej skórze odczuwa to główna bohaterka jednej z najpopularniejszych książek Joanny Bator – „Ciemno, prawie noc”.

W powieści nagrodzonej Nike autorki przedstawione zostają losy Alicji Tabor, znanej reporterki z Warszawy, zajmującej się nieschodzącymi z pierwszych stron gazet szokującymi sprawami.

Dziennikarka zajmująca się reportażami z ramienia swojej redakcji przyjeżdża do Wałbrzycha, swojego rodzinnego miasta, od którego przed laty w pewien sposób uciekła. Tym razem kobieta jednak pojawia się w mieście z własnej woli – chce zrealizować materiał na temat tajemniczych zaginięć dzieci, do których doszło na terenie Wałbrzycha.

W tajemniczych okolicznościach ginie mała dziewczynka, zaraz później pojawia się informacja o nietypowym zaginięciu w supermarkecie chłopca, będącego pod opieką swojej babci. Z lokalnego sierocińca także niespodziewanie znika kolejna dziewczynka. Nic nie wskazuje jednak na to, by cokolwiek łączyło trójkę zaginionych, poza tym, że były to dzieci.

W mieście panuje niepokój, który potęgowany jest przez tworzącą się sektę, której przewodniczy samozwańczy prorok, mający widzieć samą Matkę Boską Bolesną, obiekt lokalnego kultu. To właśnie pojawiający się w mieście prorocy podsuwają dziwne teorie na temat zaginięć, podsycając panikę.

Alicja rozmawia z opiekunami zaginionych, rozpytuje także pomiędzy mieszkańcami miasta oraz zerka na lokalne fora internetowe, które rozgrzane są do czerwoności od hejterskich wpisów. Niebawem sama dziennikarka zacznie mieć wrażenie, że ktoś stale ją obserwuje.

Z każdym kolejnym dniem atmosfera w Wałbrzychu gęstnieje, a w okolicy zaczynają dziać się trudne do wytłumaczenia zjawiska. Wkrótce okaże się, że przeszłość nie da o sobie zapomnieć. Nawet jeśli, podobnie jak Alicja, zostawiło się dawne życie za sobą.

Ciemno, prawie noc recenzja książki

„Ciemno, prawie noc” to książka, która wydana została po raz pierwszy ponad 8 lat temu. Wydawałoby się, że od tego czasu sporo się zmieniło – zwłaszcza w polskiej mentalności. Niestety, jak można się przekonać, to jedynie złudne nadzieje.

Joanna Bator tworzy książkę, która nie jest zwykłym thrillerem czy kryminałem. To ciężkostrawna opowieść, pełna symboli i niejasności, która w czytelniku budzi grozę zupełnie innego rodzaju – Bator porusza bowiem czytelnika ze względu na pozazmysłowy mistyczny charakter fabuły.

Autorka w swojej powieści na swój wyjątkowy sposób łączy literaturę popularną, kryminał oraz nietypową baśń. Jest to jednak baśń dla dorosłych, surrealna, pełna makabrycznych szczegółów i przedstawiająca, ogólnie rzecz biorąc, dość straszną wizję świata. Joanna Bator niekonwencjonalnie splata oba wymiary, umożliwiając im jednoczesne istnienie na komplementarnych zasadach.

Joanna Bator w „Ciemno, prawie noc” żongluje motywami znanymi z literatury, jednocześnie szukając odpowiedzi na pytania dręczące główną bohaterkę, Alicję. Jak się bowiem okazuje, zaginięcie dzieci jest dla dziennikarki jedynie pretekstem, by przyjechać do rodzinnego miasta. Alicja Tabor dokonuje w Wałbrzychu swoistego rozliczenia z przeszłością, jednocześnie uświadamiając czytelnikowi, że dla wielu z nas także jest to niezwykle potrzebne.

W powieści zaskakujące mogą okazać się rozdziały stanowiące kopie rozmów z forów dyskusyjnych. Internetowe czaty stają się socjologicznym tyglem, w którym autorka książki podkreśla najgorsze cechy wśród Polaków; cechy, które szczególnie łatwo dostrzec można w pozornie anonimowych wypowiedziach w sieci.

Niezwykle przykre wydaje się, że pomimo upływających lat, problemy poruszane przez autorkę nadal są niezwykle aktualne. Bator w swojej książce uwidacznia m.in. wrogość ze względu na pochodzenie, szerzącą się ksenofobię i nacjonalizm. Chociaż wydaje się, że wróg Polaków-patriotów, w zależności od aktualnych telewizyjnych doniesień i sposobu prowadzenia polityki, zmienia się co parę chwil, to jednak sposoby „walki” z „problemami” i przekonanie o jedynej słusznej wizji Polski zdają się wcale tak mocno nie różnić.

„Załóż kaptur i zdejmij tę minę dziennikarki z Warszawy – poradziła mi. – Będziemy tam incognito.
– Dlaczego?
– Nie wszyscy mnie tu lubią – wyjaśniła.
– Jak mam zdjąć minę? Taką mam twarz.
– Ciągle masz taką twarz? – Celestyna popatrzyła na mnie niezadowolona.
– Jaką?
– Jakbyś patrzyła przez mikroskop na zdechłego pantofelka”.
„Ciemno, prawie noc” Joanna Bator

Oprócz tych przykrych wątków, Joannie Bator udaje się jednak wpleść także te o dość komediowym zabarwieniu. Komizm w relacji pomiędzy dziennikarką Alicją a bibliotekarką Celestyną jest wyjątkowo szczery i potrafi rozbawić czytelnika w najmniej spodziewanym momencie.

Na podstawie książki „Ciemno, prawie noc” w 2018 stworzono film, w którym w rolę głównej bohaterki wcieliła się Magdalena Cielecka, ostatnio kojarzona z rolą Chyłki w adaptacjach książek Remigiusza Mroza. Zanim jednak zobaczy się film, zdecydowanie warto przeczytać książkę.

Chociaż na początku lektury trudno jest przywyknąć do stylu, w jakim Joanna Bator napisała swoją powieść, to zdecydowanie książka ta odciska na czytelniku swego rodzaju piętno i jednocześnie zmusza go do przemyśleń. „Ciemno, prawie noc” nie jest książką łatwą, ani oczywistą, wymaga także od czytelnika pewnego zaangażowania (także emocjonalnego). Warto jednak dać jej szansę, choćby po to, by zobaczyć, jak naprawdę wygląda polska rzeczywistość.

Książka  „Ciemno, prawie noc” została udostępniona do recenzji przez księgarnię Tak Czytam Katowice.
Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna