Recenzja książki „W mojej krwi”, czyli seria nieudanych związków


Coraz popularniejsze w Polsce stają się pozycje, które dotykają spraw społeczności LGBT+. Książki o podobnej tematyce od dawna powszechne są na zagranicznych rynkach, tytułów – zwłaszcza w postaci przekładów – nie brakuje także i u nas. O wychodzeniu z szafy i dojrzewaniu postanowił napisać Marek Szydlak, nowy autor wydawnictwa Novae Res. 


W publikacji „W mojej krwi” przedstawiona zostaje historia młodego chłopaka, Bartka, który właśnie stoi u progu dorosłości. Co prawda ma dopiero szesnaście lat, jednak pierwsze poważne decyzje są właśnie przed nim – niebawem wybrać ma szkołę średnią i zacząć kolejny etap w swoim życiu. Wraz z ukończeniem podstawówki chłopak zdaje sobie jednak sprawę, a właściwie – jest gotów, by wyartykułować to, co wie od dawna – jest inny niż reszta chłopaków z jego dotychczasowej klasy, jest gejem. 


Bartek zdaje sobie sprawę, że w małej wiosce, w której mieszka, będzie trudno. Obawia się braku akceptacji znajomych i rodziny – konserwatywnej, homofobicznej, regularnie udającej się na niedzielne msze. Chłopak szybko przekonuje się, że ma rację – odrzucają go nie tylko najbliżsi, ale także – najlepszy przyjaciel, z którym całuje się po pijaku. Niebawem jedyną osobą, która zdaje się rozumieć Bartka, jest jego przyjaciółka, Kaśka, której powierza wszystkie sekrety i troski. 


Kiedy Bartek wychodzi z szafy, postanawia zmienić swoje życie. Za namową Kaśki szuka dla siebie chłopaka. Jednak czy związki, które tworzy dzięki aplikacjom na smartfonie, mają szanse przetrwać? Czy mężczyźni poznani w barach Wrocławia są odpowiednim towarzystwem dla niedoświadczonego nastolatka? 



Po tym, jak w kinach pojawiła się adaptacja powieści Andre Acimana „Tamte dni, tamte noce”, wielu czytelników uzmysłowiło sobie, że na rynku istnieją książki, które przedstawiają relacje nie tylko pomiędzy osobami przeciwnej płci. Na fali popularności historii Elia i Olivera powstało więc wiele nowych tytułów, wśród nich jest i rodzime „W mojej krwi”, powieść Marka Szydlaka. 


Niestety, o ile nad stylem opowiadania dość prostej historii miłosnej  autorstwa Acimana można było się zachwycać, to tego samego powiedzieć nie można o książce Szydlaka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to pierwsza książka w dorobku autora. Niestety, pozostawia ona wiele do życzenia, a jej lektura zamiast wyciszenia, doprowadzała mnie na skraj wytrzymałości.


Książka Marka Szydlaka to prosta opowieść o chłopaku, który wie tylko jedno – że jest homoseksualistą. Główny bohater irytuje swoją infantylnością, niedojrzałością i krótkowzrocznością. Autor serwuje czytelnikom opowieść, w której znajdziemy wszystkie „problemowe” wątki, z jakimi zmagają się bohaterowie młodzieżówek i powieści obyczajowych. Przewijają się więc pełni chuci biznesmeni, chłopacy w typie „z sąsiedztwa”, i gwałciciele. Są urocze zapoznania w parku, ostre chwile w klubach i samobójcze rozważania. Z wszystkiego autor czerpie po trochu, sprawiając, że fabuła z każdym rozdziałem wydaje się coraz mniej prawdopodobna.


Marek Szydlak tworzy postaci wycięte z kartonu, bezosobowe i ulotne, o których zapomina się niezwykle szybko. Wyjątkiem może być tutaj jedynie postać Kasi, która odgrywa stereotypową rolę towarzysza-błazna. W większości, dialogi pomiędzy bohaterami są sztuczne i wymuszone, a sytuacje, w które wrzuca bohaterów autor – niedorzeczne. 


To jednak nie wszystko, autor w swojej książce czasami używa kwiecistych metafor. Dla przykładu, na jednej ze stron czytamy:


Mój wzrok nie przestawał go gwałcić. 


Innym razem 16-letni bohaterów umawia się na randkę ze znacznie starszym mężczyzną, by ten na końcu powiedział mu, że chłopak jest jednak zdecydowanie dla niego zbyt młody. Zresztą podobnych niedorzeczności jest z pewnością znacznie więcej. Jeszcze gorsza okazuje się uproszczona wizja świata, w którym żyje główny bohater. I mocno stereotypowe jego postrzeganie. W pewnym momencie bohater konstatuje, że w przeszłości… osoby nieheteronormatywne nie istniały.



W jej pokoleniu [babci – przyp. P.O.] nie było homoseksualistów. A jeśli byli, to nie mówili o tym. Unikali tematu, wstydzili się, wchodzi w związki heteroseksualne, zakładali rodziny i tłamsili swoją naturę.  

Brakuje nie tylko literackiej ogłady, w przypadku tej powieści brakuje konkretnego pomysłu, który nadałby całej tej opowieści jakikolwiek sens; dostajemy powieść, w której – moim zdaniem – brak jest odpowiedniej puenty. W zdecydowanej części staje się ona dziwnym kalejdoskopem kolejnych seksualnych ekscesów… szesnastolatka. 


W czasie lektury trudno nie mieć wrażenia, że czyta się opowiadania publikowane przez nastolatki na łamach serwisu Wattpad. Tylko że w przeciwieństwie do opowiadań w Internecie – za tę publikację czytelnicy muszą zapłacić. Nie tylko swoim wolnym czasem…

Nowszewpisy Starszewpisy Strona główna